kolęda
Slider Zwyczaje i obrzędy

Hej, kolęda, kolęda! O kolędowaniu słów kilka

Wyobraź sobie, że od dwóch (lub w gorszym roku nawet trzech) miesięcy każdy wieczór spędzasz w ciemnościach, oświetlanych jedynie nikłym blaskiem lamy naftowej lub świecy. Słońce wstaje późno i zachodzi wcześnie. W dodatku ostatni miesiąc pościłeś i powstrzymywałeś się od zabaw. Jesień w XIX-wiecznej wsi była naprawdę przygnębiająca. A adwent rzeczywiście był czasem radosnego oczekiwania na kolorowy, wesoły i bardzo towarzyski okres Bożego Narodzenia.

Mimo że w ludowej tradycji nie świętowano hucznie odejścia starego i przywitania nowego roku to cały okres po Bożym Narodzeniu aż do Trzech Króli, a często i dłużej do 2 lutego, był przepełniony zabawami i ogólną wesołością. Od 26 grudnia w całej Polsce rozpoczynały wędrówki grupy kolędnicze. Prezentowały się w różny sposób, składały z różnych postaci, ale kierował nimi ten sam cel – głoszenie dobrej nowiny i niesienie najlepszych życzeń do każdej chałupy.

Czym jest kolęda?

To jedno słowo kryje w sobie, nawet dzisiaj, wiele znaczeń. Najpopularniejsze z nich to nazwa pieśni religijnych śpiewanych w okresie Bożego Narodzenia w kościołach i domach, opowiadających o przyjściu Zbawiciela na świat. W odróżnieniu od pastorałek, kolędy nie czerpią wątków z życia codziennego i nie mają charakteru świeckiego. Choć w języku potocznym nazywamy kolędami zarówno pieśni kościelne, jak i pastorałki i pieśni życzące śpiewane przez kolędników.

Kolęda to także popularna nazwa wizyty duszpasterskiej odbywającej się w parafiach w czasie po Bożym Narodzeniu. Dawniej nazywano tak również dar dla kolędników, podarek wigilijny czy nawet mieszankę potraw wigilijnych z opłatkiem.

Kolędą były również wszelkie życzenia składane sobie w czasie od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Życzenia miały w tym czasie szczególną moc, były związane z magią wegetacyjną i zaklinaniem urodzaju oraz płodności. To właśnie taką kolędę niosły ze sobą mniejsze lub większe grupy kolędnicze.

Na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok!

Kolędowanie było więc nie tylko formą rozrywki, ale także, a może pierwotnie przede wszystkim, obrzędową wymianą darów (pomyślne życzenia za pieniądze lub drobny poczęstunek). Życzenia przyjmowane były jako pomyślna wróżba urodzaju, dostatku, płodności. Odwiedzano najchętniej te chałupy, w których mieszkały panny na wydaniu, ale starano się zaglądnąć pod każdą strzechę. W innym wypadku gospodarze mięli prawo obawiać się o swoje plony i pomyślność w danym roku, ponieważ wierzono, że odwiedziny grupy kolędniczej przynoszą szczęście.

Grupy kolędnicze składały się z mężczyzn i chłopców, w obrzędowym kolędowaniu nie brały udziału dziewczęta i kobiety. Natomiast to do nich oraz do gospodarza były kierowane kolędowe życzenia.

Kolędnicy dbali nie tylko o wymawiane lub wyśpiewywane słowa, ale także o swój ubiór, który również miał symbolizować dobrobyt, pomyślność i szczęście. Ubierano kożuchy, przewrócone na lewą stronę – włosiem do góry. Długie włosy bowiem oznaczać miały bogactwo. Słoma, z której pleciono powrósła do przewiązania kożucha lub wkładano ją do butów symbolizowała łączność z zaświatami, kontakt z duszami, które w czasie bożonarodzeniowym przebywały wśród ludzi. Zboża oraz jabłka, które nosili ze sobą kolędnicy to symbole płodności i urodzaju plonów. Towarzyszące kolędnikom zwierzęta, takie jak niedźwiedź, koń, turoń także odwoływały się do płodności, bogactwa i dobrobytu. Kolędnicy chodzący z gwiazdą szczególnie dbali o kierunek kręcenia się tejże – należało to robić prawą ręką w prawą stronę odwołując się tym samym do dobrych wartości, takich jak radość, życie, przyszłość.

Wizyta kolędników była dobrą wróżbą na cały rok. Wyczekiwali jej wszyscy domownicy, zwłaszcza panny i dzieci, a samo spotkanie czasem przeradzało się w potańcówkę i zabawę do późnej nocy. Tak przeżywane długie, zimowe wieczory były już nieco mniej straszne i nieprzyjazne.

Jak wyglądali kolędnicy, z kim chodzili i czego się można było spodziewać po ich wizycie – przeczytasz tutaj.